przypadkiem zupelnym zabralam sie do czytania mojego bloga...rachunek wyszedl na minus w kwestii terazniejszego stanu mojego umyslu...jakby mi pol zostalo od starych czasow...nie pisze juz wcale,a jak juz sie wysile,to belkot niemilosierny z tego wychodzi i po kilku dniach zupelnie juz nie pamietam o co mi chodzilo...za wczesnie na demencje
...nie udalo mi sie podejsc ofiary...musialam sie czyms zdradzic,jednym slowem,zdaniem moze...zle zamaskowalam zamiary...a przeciez nawet siebie przekonalam,ze robie cos dobrego,ze taka jestem myslaca o innych matkoteresopodobna...zreszta do teraz nie jestem pewna,czy rzeczywiscie to miala byc ofiara i czy jesli,to nie ja nia byc
...Chcialabym mu opowiedziec...chcialabym siasc i napisac mu o sobie,kim jestem i co mnie stworzylo na przestrzeni lat...powoli saczyc przemyslenia i pozwolic na prawde...wrocic do szczerosci i prostoty zgubionej gdzies dawno temu...i sluchac chcialabym...przeczytac jego slowa....upijac sie nimi i pozwalac im rosnac w sobie....inspirowac sie nim i
...hipnotyzuje ...
give me back the nights
give me back the agony of my solitude
the nights i've spent alone
the million endless solitary nights of my life
give me back all the people i desired and never came
give me back your love
the love which was never really given
and even in the lessons which you gave
there was the taking for your
...cofnieta zostalam w czasie o okolo dziesiec lat...to byl dobry sen...bezpieczny...odbywalismy jedna z powaznych zyciowych rozmow,gdy nagle rozlegl sie dzwonek alarmu...tyle jeszcze pytan we mnie zostalo niezadanych...tyle jeszcze...
czasami wydaje mi sie ze jestem martwa...
...czasami zyje tylko wspomnieniami...strzepkami rozmow i gestow,zapachami przeszlosci,piosenkami ktore zdaja sie miec tysiac lat...
...nie ma mnie w teraz...
Drogi Cieniu...mysle o Tobie ostatnio bardziej i bardziej...chcialabym usiasc przy herbacie i porozmawiac...czy zgubilismy siebie po drodze czy to tylko ja?...
ps.tesknie
ostatnimi czasy wzbraniam sie przed mowieniem dobrych slow o moich najwazniejszych i mniejwazniejszych.dlaczego?
wlasnie bolesnie zdalam sobie sprawe,ze moja milosc do udawania sie w stan spoczynku i trwania w tym stanie jak mozna najdluzej,zrodzila sie z pustki codziennosci.wyglada na to,ze wszystko,co najciekawsze,zdarza mi sie jedynie w snach:(
czy to juz kryzys wieku sredniego?....
patrze na te usta,dotykam ich ,upewniajac sie,ze ich idealny ksztalt nie jest jedynie wymyslem mojej wyobrazni...krew w zylach dochodzi do temperatury trudnej do zniesienia,boje sie,iz jeszcze chwila i eksploduje z krzykiem...szept,ktory znalazl droge wprost do ucha ,sprawia,za gubie i mysli i krok,nogi buntuja siej wladzy...mysle,mow,mow
...